niedziela, 4 listopada 2012
Prolog
- Hope!- Usłyszałam za plecami, gdy wychodziłam na ulicę. Odwróciłam się gwałtownie, jakby nie wierząc, czyj głos usłyszałam. Na moja reakcję zareagował szerokim uśmiechem. Szybko podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił.- Co Ty tutaj robisz?
- Idę do sklepu- odparłam całkiem naturalnie i wyswobodziłam się z jego objęć. Nie działało na mnie to, że... No właśnie, stał przede mną Justin Bieber we własnej osobie. Nie działało to, że był nieziemsko przystojny, że pragnęła go każda nastolatka, ani to, że był bogaty i sławny. Nie potrafiłam wybaczyć mu tego, ze tak po prostu o mnie zapomniał...
Wszystkie dzieci w przedszkolu bawiły się razem, tylko ona stała na uboczu. Coś pchnęło małego gentlemana, żeby do niej podejść.
- Dlaczego nie bawisz się zresztą?- Zapytał kilkuletni chłopiec, zerkając na małą brunetkę. Nie spojrzała na niego, tylko jeszcze bardziej cofnęła się w kąt. Opuściła głowę tak, że jej kasztanowe włosy opadły na jej śliczną buźkę.
- Chodź- ponownie do niej przemówił.- Nie musimy się z nimi bawić. Zostaniemy przyjaciółmi?- Uśmiechnął się nieśmiało i pociągnął ją za rękę. Spojrzała prosto w jego czekoladowe tęczówki i nie potrafiła stawić oporu.
- Do sklepu?- Zdziwił się, mierząc mnie od góry do dołu.
- Tak, do sklepu.
- Ty tutaj mieszkasz?- Zapytał, wskazując skinieniem głowy na dosyć spory blok mieszkaniowy.
- Od trzech lat- odparłam z wyćwiczonym uśmiechem.
- Żartujesz?- Zaśmiał się sztucznie,.
- Nie. Dużo się zmieniło- odparłam i odwróciłam się na pięcie.
- Hope, proszę, zaczekaj- powiedział błagalnie i złapał mnie za rękę.
- Tak?- Uśmiechnęłam się do niego promiennie. Tak jest, Hope. Trzy lata aktorstwa naprawdę Ci się przydały.
- Możemy pogadać?
- Przykro mi, Justin. Jak widzisz, teraz idę do sklepu, o pierwszej mam próbę do spektaklu, a o czwartej balet. Może innym razem- wyrwałam swoją rękę i ruszyłam przed siebie.
- Czyli dostałaś się do tej szkoły? Super- Justin dogonił mnie i wyraźnie ucieszył się, ze znalazł ze mną wspólny temat.
- Nie tylko Ty masz prawo do spełniania swoich marzeń. Tylko nie każdy od początku ma szczęście- odparłam chłodno i przyspieszyłam kroku.
- Może pójdziemy dzisiaj do kina?- Zapytał prosto z mostu, patrząc mi prosto w oczy. Musiałam spuścić wzrok, żeby mu nie ulegnąć.
- Justin, miałeś trzy lata na to, żeby napisać głupie cześć. Totalnie mnie olałeś- odważyłam się i spojrzałam w jego czekoladowe oczy. Wydawał się być smutny.
- Ale teraz chcę to naprawić- odparł i czekał na moją reakcję.
- To tylko przypadek. Tak jak to, że się dzisiaj spotkaliśmy. Wtedy... Nawet się ze mną nie pożegnałeś- poczułam, ze moje oczy stają się lekko mokre, odwróciłam się i po prostu uciekłam.
********************************************************************************
Jest tu kto?
Little Monster
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
zapowiada się całkiem ciekawie :) czekam na następny rozdział <3
OdpowiedzUsuńHej kiedy pierwszy rozdział ? Pisz szybko Ps. na Jeydonwalelm też dodaj rozdziałw ten piątek ;D
OdpowiedzUsuńEjj.. dodaj 1 rozdział !! :]
OdpowiedzUsuńFajniutko.
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz 1 rozdział? Czy już zapomniałaś o tym blogu ? ;(
OdpowiedzUsuńNie, nie zapomniałam :) Nowy rozdział pojawi się tutaj na dniach :)
Usuń